Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Urodzinowa Zosia

'Świat jest prosty i życie jest proste, ale trudność tkwi w trwaniu w prostocie. Na tym własnie polega próba przeżywania zwyczajnych dni.'

Odwaga bycia szczęśliwym, Ichiro Kishimi, Koga Fumitake

 

 

Urodzinowa Zosia

Całe życie odkładałam swoje życie na później.

Planowałam co w przyszłości, gdzie będę, z kim będę, po co będę.

Nie widziałam tego co jest, pędziłam tylko za tym czego nie ma.

Czy żyłam MOJE życie?

Myślę, że nie, bo dopiero od kilku lat czuję, że je żyję.

Dalej uczę się je żyć po MOJEMU.

Jeszcze czasem wkurza mnie jak ktoś mówi mi co jest dla mnie lepsze i jak mam żyć. I jeszcze czasem próbuje bronić tego MOJEGO życia.

 Zosia i Milo

A przecież to co w NAS prawdziwe nie wymaga obrony, bo jeśli coś kochamy, wierzymy, ufamy i tak prawdziwie jesteśmy i czujemy to to nie wymaga obrony.

Nauczyła mnie tego jedna trudna sytuacja w życiu, w której zostałam posądzona o kradzież czyjejś tożsamości.

Tak, właśnie tak 🤪

Nie, nie zmieniłam imienia i nazwiska, nie podrobiłam dowodu osobistego, nie poszłam do banku wziąć kredytu na tę osobę.

Po prostu miałam odwagę próbować różnych rzeczy szukając SIEBIE. Iść za głosem serca. Tyle wystarczyło.

Kiedy większość znajomych poszła za głosem ‚okradzionej’  jedna osoba sięgnęła do mojego serca i powiedziała nie, sama zdecyduję jaka jest ta Zosia.

Wystarczyła ta jedna piękna istota, która prawie mnie nie znając postawiła na SIEBIE i SWOJE doświadczenia ze mną, a nie CZYJĄŚ historię.

Czasami wystarczy taka jedna osoba w naszym życiu. Kiedy tak trudne emocje i odrzucenie przez grupę znajomych potrafią nas skosić. Bo jak te łąki w Wildze, leżałam kilka tygodni skoszona. Ale też jak te łąki - odrosłam. Mocniejsza i bliżej SIEBIE.

Odrosłam inna, bardziej świadoma, z mniejszym gronem znajomych, ale za to z najpiękniejszym i najbliższym mi gronem znajomych 🤍

Nową rodziną 🤍

Bo ta rodzina wcale nie musi być ‚rodzona’.

 

Życzę SOBIE i WAM w te moje urodziny, takich osób na NASZEJ ścieżce, które będą wybierać SIEBIE i dzięki temu będą wybierać co czują SAMI a nie co ktoś im wtłoczył do głowy.

A my wybierajmy SIEBIE i to co nam bliskie bo tylko wtedy możemy prawdziwie kochać to co nas otacza i to co daje nam świat.

Tylko wtedy możemy żyć lokalnie a nie globalnie i tylko wtedy miłością i radością codziennego i bliskiego nam życia możemy zatrzymać wszelkie trudne wydarzenia.

Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że gdyby każdy tak żyjąc lokalnie i blisko SIEBIE żył, zajął się tylko tym co jest rzeczywiście w tym najbliższym kręgu i zasięgu naszego wzroku (tego prawdziwego, nie tego przez szkiełko telefonu czy TV) myślę że nie byłoby konfliktów. Bo przecież jeśli JA kocham siebie, to wszystko jest MOIM lustrem, więc kocham WSZYSTKO. A jeśli kocham WSZYSTKO to jak mogę źle życzyć komuś, skrzywdzić kogoś, pójść z tłumem i z widłami by spalić czarownice na stosie?

Ojej, wyszło dziś mocno z głębi serca. Mocno bo jeszcze czasem ta przerobiona już sytuacja we mnie wybrzmiewa.

Najczęściej ona u mnie odrasta jak widzę te mechanizmy pociągnięcia tłumu z widłami i palenia kogoś na stosie. A dziś to jeszcze łatwiejsze, jeszcze szybsze do zrealizowania przez ‚socjale’. Ostatnio obserwowałam dwie takie sytuacje, jedną ze świata dziewiarskiego a drugą ze świata ceramiki. A przez to, że przydarzyło mi się to w prawdziwym życiu, to jeszcze bardziej przeraża mnie jaką siłę, skalę i moc ma to w świecie internetu. A mi się wydaje, że wariantów tych historii jest tyle ile osób na świecie i żadna z nich nie jest ta jedyna i właściwa, bo każdy z nas jest inny i każdy ogląda świat swoimi okularami doświadczeń, kultury, miejsca z którego pochodzi, czy widzi świat jako bezpieczny czy jako groźny, czy potrafi spojrzeć głęboko w drugiego człowieka, jaką ma w sobie empatię i czy ma w sercu rany, które nie chcą się zagoić. 

 

Także idę celebrować SIEBIE, swoje urodziny.

Jadę dziś pociągiem na Hel!

Jak co roku 🤍 Po SWOJEMU, bez organizowania wielkich imprez urodzinowych, bez tłumów. No chociaż tłumy to mogą być - mew i latających krewetek!

Będę się kąpać (jeśli temperatura w tym roku pozwoli ;)), jeść lody, spacerować, robić zdjęcia, śmiać się sama do SIEBIE i po prostu być w tym miejscu w którym jestem. Żyć tym prostym życiem, prostą chwilą.

Wszystkiego najlepszego ZOSIU!

Każda Zosiu, bo czuję że jestem nie tylko w tym jednym fizycznym ciele, które nazywa się Zosia Hejduk, ale we wszystkim co mnie otacza i co tworzę i gdzie jestem. Jestem w WAS wszystkich, a Wy jesteście we MNIE 🤍✨

Dziękuję Wam wszystkie Zosie ♥

I ściskam Was mocno z mojej ukochanej Kuźnicy, którą odkryła moja siostra, a jak mi ją pokazała i się nią ze mną podzieliła to ja już wiedziałam, że nie chcę nigdzie indziej jeździć nad morze. I tak co roku tu przyjeżdżam, choćby na chwilę.

kutry Kuźnica

Komentarze do wpisu (0)